Studia online niestety bez zmian

Monika Karaźniewicz  » Ciekawostki

Już za kilka dni, 2 grudnia zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczące e-learningu na wyższych uczelniach. Mimo nadziei nauczycieli akademickich i środowisk związanych z e-learningiem nowe rozporządzenie ministerstwa edukacji właściwie nie zmienia niczego.

Rozporządzenie w sprawie warunków, jakie muszą być spełnione, aby zajęcia dydaktyczne na studiach mogły być prowadzone z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, – bo tak brzmi jego pełna nazwa – zdaniem nauczycieli akademickich niewiele zmieni sytuację zdalnego kształcenia na polskich uczelniach. Nadal jedynie do 60 proc. zajęć będzie mogło się odbywać w trybie e-learningowym. Na pozostałych 40 proc. zajęć, w tym na wszystkich ćwiczeniach oraz zajęciach laboratoryjnych studenci będą musieli być obecni na uczelni. Dodatkowo w rozporządzeniu sprecyzowano, że zajęcia m.in. warsztatowe wymagają bezpośredniego udziału nauczycieli akademickich i studentów, a wirtualne laboratoria mogą mieć w tym przypadku jedynie charakter wspomagający. Także wszelkie zaliczenia i weryfikacja wiedzy odbywać się będzie w siedzibie uczelni. Zajęcia wirtualne, metody e-learningowe mają mieć jedynie charakter wspomagający.
Profesor Piotr Boltuć z Wydziału Filozofii Uniwersytetu Illinois w Springfield i centrum e-learningu SGH, autor studiów online na kierunku filozofia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” podkreślał, że w USA e-learning to wyłącznie nauczanie zdalne, łącznie z rejestracją i zdawaniem egzaminów. Jeśli choć jedne zajęcia odbywają się w siedzibie uczelni, to jest to już blenden learning. – Po przyjęciu takiej definicji okazuje się, że na polskich uczelniach e-learning jest nielegalny – twierdzi prof. Boltuć. Środowisko akademickie obawia się, że nowe rozporządzenie ograniczy możliwości rozwoju e-learningu na polskich uczelniach wyższych. – Na świecie nikt nie hamuje rozwoju e-learningu i nie wprowadza przepisów zabraniających nowoczesnych technologii – powiedział „Rzeczpospolitej” Marcin Dąbrowski, prezes Stowarzyszenia E-learningu Akademickiego.
W sierpniu resort edukacji zapowiadał, że zniesie limity zajęć, które muszą odbywać się na uczelni. Poza zajęciami warsztatowymi, laboratoryjnymi i terenowymi, pozostałe mogłyby się odbywać online. Przeprowadzono nawet szerokie konsultacje społeczne, z udziałem kadry naukowej wyższych uczelni i środowisk związanych ze zdalnym nauczaniem. Uczelnie, które wykorzystują Internet do prowadzenia zajęć, wskazywały, że takie zapisy pozwolą im w końcu w pełni wykorzystać potencjał e-learningowy. Mimo pozytywnych opinii ministerstwo nie zdecydowało się na zmiany. Możliwości studiowania przez internet sprzeciwiali się natomiast pracodawcy. Przez ostatnie miesiące dowodzili, ze studia metodą e-learningową, obniżą poziom wykształcenia oraz przyczynią się do wzrostu bezrobocia w naszym kraju. Według pracodawców łatwiejszy dostęp do nauki spowoduje większą liczbę absolwentów wyższych uczelni oraz upowszechni zjawisko tak zwanych „łowców dyplomów”, czyli osób kończących kilka kierunków studiów.
Cała treść rozporządzenia dostępna jest pod adresem: http://www.bip.nauka.gov.pl/_gAllery/16/05/16058/20111102_ksztalcenie_na_odleglosc.pdf

Źródło: Rzeczpospolita; www.gazetaprawna.pl

Komentarze i opinie »